Ford Puma ST Line Hybrid

9 kwietnia, 2020 6:33 am

Puma wróciła po latach. I jak dawniej kąsa. Tyle tylko że w innym segmencie. Dzięki dilerowi BIG Autohandel z Gdańska miałem przyjemność jako jeden z pierwszych zabrać Pumę na test.

Puma zgrabnie przemieniła się ze sportowego coupe w crossovera. Tak, można się zżymać na wykorzystanie nazwy dla crossovera, ale przykłady z konkurencji nie pozostawiają wątpliwości, że to dobry pomysł. W każdym razie: Puma wróciła i atakuje muskularną stylistyką przyciągającą spojrzenie, dwukolorowym nadwoziem i intrygującym „spojrzeniem” reflektorów. Oczywiście swoje robią też elementy stylistyczne pakietu ST Line. Stanowią one  dobre podkreślenie sportowo stylizowanego crossovera. Dodatkowo, jak w testowym egzemplarzu, możemy zdecydować się na modne dwubarwne lakierowanie. Jedno jest pewne  – trudno przejść obojętnie obok niej.

Po otwarciu drzwi wita nas wnętrze utrzymane w typowej dla marki stylistyce. Nie jest kalką z innego modelu koncernu – i dobrze. Testowej wersji szyku i elegancji dodają czarna podsufitka, czerwone przeszycia na kierownicy i boczkach drzwi oraz fotele. Kokpit sam w sobie jest funkcjonalny i uporządkowany. Mimo daleko idącej integracji nowej Pumy ze smartfonem dzięki systemom Ford SYNC 3 oraz Ford Pass Connect sterowanie najczęściej używanymi funkcjami odbywa się za pomocą fizycznych przełączników. Mi osobiście takie rozwiązanie bardzo się podoba. Wnętrze zaskakuje wygodą wsiadania oraz sporym zakresem regulacji. Tutaj każdy z łatwością odnajdzie wygodną pozycję. Ilość schowków i ich pojemność jest wystarczająca. Cieszy zwłaszcza obecność centralnego podłokietnika z ukrytymi w nim złączami.

Drugi rząd oferuje również niezłą ilość miejsca z jedną wszak uwagą: naprawdę swobodnie będzie tam dwójce pasażerów. Trójka od biedy da radę na krótkiej trasie. Na pochwałę zasługuje bagażnik. Już przy jego otwieraniu (w testowej wersji klapa jest elektryczna) zauważymy, że półka nie jest mocowana w tradycyjny sposób do oparcia tylnej kanapy, tylko unosi się wraz z klapą. Tego rozwiązania nie znajdziemy nigdzie indziej. Jeśli do pojemnego  standardowo kufra dodamy wodoszczelny schowek (Megabox) pod podłogą bagażnika (z odpływem) w którym umieścimy np. kalosze oraz równą powierzchnię po złożeniu asymetrycznie dzielonego oparcia kanapy to okazuje się, że Puma to bardzo pakowne auto

Pod maską testowej Pumy ST Line zainstalowano hybrydowy zespół napędowy o łącznej mocy 155  koni mechanicznych i momencie obrotowym wynoszącym 220 niutonometrów. Nietypowe jest zastosowanie w układzie przeniesienia napędu manualnej skrzyni biegów. Ja to się sprawdza w codziennej jeździe? Nadspodziewanie dobrze. Spora moc i wysoki moment obrotowy powoduje, że Puma ma więcej niż dobre osiągi – według danych fabrycznych  9 sekund trwa sprint do 100 km/h. Skrzynia biegów o 6 przełożeniach działa precyzyjnie i bez zastrzeżeń. Auto oferuje również wybór trybu jazdy: Do wyboru mamy normalny, sportowy, terenowy, śliska nawierzchnia oraz eko. W tym ostatnim auto stara się maksymalnie wykorzystać odzyskiwanie energii oraz nieco słabiej reaguje na polecenia wydawane prawą stopą. W zależności od wybranego trybu zmienia się też wygląd zegarów. Komputer pokładowy prowadzi też na bieżąco ocenę umiejętności jazdy kierowcy w kategoriach takich jak przyspieszanie, czy zmiana biegów. Przydatne zwłaszcza dla lubiących jazdę eko. Ponieważ mamy tutaj do czynienia z tzw mild hybrid nie ma gniazdka ładowania oraz niemożliwa jest jazda tylko na prądzie. Energia elektryczna wykorzystywana jest tylko i wyłącznie do wspomagania dynamiki jazdy i ewentualnie zasilania pokładowych systemów.. Jednak sądzę, że większość kierowców nie będzie jednak na wskazania zwracać uwagi i skupi się na frajdzie jaką daje jazda Pumą. Litrowy silnik chętnie wchodzi na obroty, do tego rasowo pomrukując wydechem. Informacja zwrotna dostarczana przez koła i zawieszenie pozwala precyzyjnie wybrać tor jazdy. W codziennym użytkowaniu docenimy bogate wyposażenie: bezprzewodowa ładowarkę, kamerę cofania, monitorowanie martwego pola, adaptacyjny tempomat czy podgrzewane fotel. Możemy też liczyć na niezły system audio. Dzięki reflektorom LED nawet nocna jazda będzie przyjemniejsza. Manewrowanie oprócz wspomnianej kamery cofania wybitnie ułatwia mały promień skrętu oraz duże lusterka zewnętrzne. Ale Puma czuje się dobrze nie tylko w mieście ale również podróże autostradowe nie są dla niej wyzwaniem. Zawieszenie zapewnia komfort, choć czuć, że frajda z jazdy była wyższym priorytetem dla konstruktorów.

https://4kolkaszczescia.pl/

Można się zżymać, że Puma powinna być zwinnym coupe a nie modnym suvem czy crossoverem. Prawa rynku i wybory klientów są jednak nieubłagane. Niemniej jednak w nowym wcieleniu Puma w godny sposób kontynuuje tradycję. Na tle konkurentów wyróżnia się świeżą dynamiczną stylistyką oraz bardzo funkcjonalnym wnętrzem. Dodatkowym bonusem jest układ hybrydowy zapewniający bardzo dobre osiągi przy umiarkowanym zużyciu paliwa.

wpis powstał we współpracy z 4kolkaszczescia.pl




Tagi: , , , ,

Kategorie:

Sprawdź również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *