VW e-Crafter

22 maja, 2020 7:30 am

Takiego auta jeszcze nie mialem okazji testować. Nie dość, że dostawczak, to jeszcze na prąd. City Motors tym razem użyczył e-Craftera. Auto skrojone na miarę. Ale czyją?


E-Crafter występuje tylko jednej wersji: krótki furgon z lekko podniesionym dachem. Ładowność to niecała tona, jeśli jak w testowej wersji mamy ładownię wyłożoną sklejką. Pojemność paki to 10,7m3. Czyli w sam raz by np kurier średniego wzrostu komfortowo mógł układać paczki. Kabina jest trzymiejscowa.

Nie miałem wcześniej styczności z żadnym dostawczakiem w czystej postaci jako kierowca. Elektryczny Crafter zaskakuje intuicyjnością miejsca pracy kierowcy i niesamowitą ergonomią. Nie dość, że w kokpicie w zasadzie każdy odnajdzie się już po kilku chwilach, to najdalej pod koniec dnia doceni niesamowity komfort tego miejsca pracy. Wszystko czytelne i pod ręką. Jedyna różnica to wskaźniki.Zamiast obrotomierza mamy wskaźnik mocy oraz poziom naładowania baterii w miejscu ilości paliwa. E-Crafter nie ruszy z miejsca bez zapiętych pasów – to kolejna drobna różnica.


Start odbywa się oczywiście w ciszy. Crafter rusza płynnie i ochoczo nabiera prędkości. W zakresie typowo miejskich wartości dynamiki nie sposób mu odmówić i to niezależnie od tego czy jedziemy na pusto czy z obciążoną paką. Po prostu czuć, że mimo tylko 136 KM mocy i 290 Nm momentu obrotowego auto ma „parę”. To wielka zaleta aut elektrycznych – liniowe oddawanie mocy.


Tutaj dochodzimy do dwóch ograniczeń e-Craftera. Oba są ze sobą powiązane. Po pierwsze: zasięg. Maksymalnie 170 kilometrów wg danych producenta. Realnie będzie to nieco mniej, w zależności od obciążenia i warunków drogowych. Drugim ograniczeniem jest prędkość maksymalna. 90 k/h to w zupełności wystarczające w mieście, ale…. lepiej nie planować e-Crafterem długich przelotów po obwodnicach. Owszem da radę, ale poziom bateri znika szybciej niż piwo z kufla w upalny dzień.

Środowiskiem naturalnym są centra miast. Im gęstszy ruch tym bardziej może on się popisać swoją zdolnością do rekuperacji i płynnego poruszania się. Umiejętnie operując pedałem przyspieszania możemy nie używać hamulca. Ładowanie baterii e-Craftera przy użyciu tzw. Wallboxa to czas nieco ponad 5 godzin. Jeśli użyjemy szybkiej ładowarki to już po 45 minutach mamy baterie naładowane w 80%.


Samo prowadzenie e-Craftera to czysta przyjemność, nawet jeśli to nasz pierwszy kontakt z autem tej wielkości. Dobrze rozplanowane miejsce pracy, świetna widoczność wspomagana licznymi asystentami pozwala czuć się bezpiecznie za kierownicą. Fotel kierowcy jest bardzo wygodny i bez trudu dopasujemy go do siebie. E-Crafter prowadzi się bardzo pewnie i przewidywalnie. Oczywiście, jadąc na pusto jest lekko podatny na podmuchy bocznego wiatru. Nie można nic złego powiedzieć o precyzji prowadzenia czy pracy podwozia. Załadowany czy nie e-Crafter sunie jak po szynach. Manewrowanie wspierają duże lusterka oraz kamera cofania.

Szyty na miarę? Z pewnością tak. Nie jest autem dla każdego. Jeśli jednak pokonujemy dziennie około 100 kilometrów po zatłoczonym centrum miasta i nasz ładunek mieści się na pace Craftera na prąd może być on świetnym wyborem. W bonusie dostajemy możliwość jazdy po buspasie i zwolnienie z opłat za parkowanie.

Materiał przygotowany przy współpracy z 4kółkaszczęścia.pl




Tagi: , , , , , ,

Kategorie:

Sprawdź również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *