Ford Ranger Raptor – Odrodzenie dinozaura!

1 czerwca, 2020 9:12 pm

Ameryka to bezdyskusyjnie ojczyzna pickupów. Kiedyś proste auto dla farmera czy budowlańca – dziś nieodłączny element wyobrażeń o tym kraju. Ale najbardziej odjechane projekty motoryzacyjne to bez wątpienia Australia. Tak,to właśnie tam, powstał projekt stworzenia auta takiego jak Ranger Raptor. Biorąc pod uwagę, że Australijczycy potrafią zbudować pickupa na bazie dosłownie wszystkiego Raptor na pierwszy rzut oka wygląda jak normalny pickup. To auto stworzone głównie z myślą o offroadowej zabawie,choć nie tylko. Dzięki BIG Autohandel z Gdańska miałem okazję poznać bliżej to niesamowite auto.

Pierwszy Raptor bazował na kultowym pickupie F-150. Obecnie za bazę służy Ranger. Raptor przypomina go tylko w ogólnym zarysie. Największą różnicą jest rzecz jasna osłona chłodnicy. Kolejne zmiany to przeprojektowane zderzaki, plastikowe nakładki, stopnie ułatwiające wsiadanie czy zabudowa paki. Do tego podwyższone zawieszenie. Z rzeczy mniej widocznych, za to będących istotnymi elementami należy wspomnieć o wzmocnionej ramie, amortyzatorach zapobiegających dobijaniu na nierównościach i oponach BF Goodrich. Z zewnątrz – tyle. Na pokładzie znajdziemy kokpit poprzeszywany niebieskimi nitkami, czarną podsufitkę, kierownicę z zaznaczoną godziną 12 jak w aucie sportowym aluminiowe nakładki na pedały oraz łopatki do zmiany biegów. Wszystko czytelnie i funkcjonalnie. Ilość miejsca w obu rzędach – bez zastrzeżeń. Pewne zaskoczenie czeka na nas pod maską – 2 litrowy diesel na sterydach za sprawą biturbo. W Efekcie mamy stadninę 213 koni mechanicznych i górę 500 niutonometrów. Oczywiście przenoszonych na 4 koła. Za zmianę biegów odpowiada 10 stopniowa skrzynia automatyczna. Oferuje ona również ręczną zmianę biegów oraz 6 trybów jazdy, dzięki którym możemy dopasować charakterystykę pracy skrzyni do podłoża po którym się poruszamy. W razie potrzeby mamy do wyboru napęd tylko tylnej osi lub na 4 łapy w wersji H i L.

Raptora wprost nie można nie zabrać w teren. Ty razem wybór padł na tor offroadowy. Wybrany napęd wszystki kół w opcji L oraz tryb piach. Tutaj Raptor czuje się wprost wyśmienicie. Już po pierwszych metrach czuć, że takie klimaty on po prostu uwielbia. Po ostrożnym pokonaniu pierwszych przeszkód z coraz większą śmiałością pokonuję kolejne. Wszelkie nierówności niezależnie od położenia pedału gazu nie robią na Raptorze żadnego wrażenia. Nawet wielkie nierówności nie powodują nieprzyjemnego dobijania amortyzatorów – tutaj czuć kawał świetnej roboty. Przeszkody wodne – bułka z masłem – Raptor śmiało bierze to na ….osłonę chłodnicy. Do tego nawet jeśli wpadniemy na pomysł zatrzymania się w błocie czy kopnym piachu i ruszenia układ napędowy radzi sobie z tym bez mrugnięcia okiem. Tak – Raptor po prostu aż się prosi o zabawę w terenie. Im ciężej tym lepiej. Do tego łatwość, z jaką ten potwór radzi sobie z przeszkodami wywołuje tylko uśmiech na twarzy kierowcy. Spora w tym zasługa wysokiego momentu obrotowego dostępnego już przy niskich obrotach.

Pora sprawdzić, czy równie dobrze jest na asfalcie. Tym razem tryb 4H i ruszamy. Tam gdzie droga nie grzeszy równością Raptor zachowuje się tak jakby jechał po niemal równym. Oczywiście, lekko trzęsie, ale to normalne w konstrukcjach opartych na ramie. Owszem, precyzja układu kierowniczego jest nieco offroadowa, ale nie jest źle. Siedzenia o podparciu bocznym słyszały od siedzeń Focusa RS, gdy stały obok nich w magazynie. Niemniej jednak nie jest tak, że byle zakręt powoduje miotanie pasażerami po kabinie jak na szalupie podczas sztormu. 213 turbodieslowskich koni rozpędza potężnego pickupa do 100 km/h w nieco pond dziesięć sekund. Jak na gabaryty auta, offroadowy charakter, to zdecydowanie szybciej niż podejrzewałby kierowca osobówki na pasie obok. Do tego, jeśli wybierzemy tryb sport Ranger potrafi całkiem solidnie warknąć przy dynamicznym przyspieszaniu. Oczywiście jak przystało na nowoczesny pojazd możemy tutaj liczyć na wsparcie licznych systemów wspomagających jazdę. Zaskakująca jest także cisza, jaka panuje na pokładzie. OK, cisza to słowo nieco na wyrost – po prostu patrząc na Raptora na postoju i jego zachowanie w terenie spodziewalibyśmy się na autostradzie niemiłosiernego huku. Te doznania akustyczne to z pewnością zasługa 10 stopniowego automatu Podobnie jak w terenie, także i na autostradzie świetnie daje radę. Ten spory pickup zaskakuje także zwrotnością i dobrym przeglądem sytuacji dookoła pojazdu. Sporym zaskoczeniem jest też wygoda zajmowania miejsca na pokładzie – wiem, patrząc na spory prześwit auta, wielkie koła trudno w to uwierzyć. Ale świetnie dobrana wysokość podestu plus rączki wewnątrz kabiny znakomicie ułatwiają wsiadanie. W zasadzie tylko mniejsze dzieci mogą mieć z tym problem.

Czy brakuje mi czegoś w tym aucie? Chyba tylko potężnego V8 pod maską, który zdecydowanie lepiej pasowałby niż turbodiesel. Ale trzeba było pogodzić frajdę z jazdy z ekologią. Przynajmniej w Europie. Ranger Raptor to auto pod wieloma względami unikatowe i szalone. Bo ile pickupów pozwala na tak bezstresowe pokonywanie przeszkód terenowych oferując do tego przyzwoite osiągi i komfort na asfalcie? Jeśli więc uprawiamy sport który wymaga przewiezienia sprzętu w miejsca oddalone od ubitych dróg, albo poszukujemy twardego terenowego pojazdu z nutką szaleństwa to Ranger Raptor jest wyśmienitym wyborem.

Autorem tekstu i zdjęć jest Radek 4kółkaszczęscia.




Tagi: , , ,

Kategorie:

Sprawdź również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *