Kuga po Serbsku = plaga, czy aby na pewno?

27 września, 2020 7:53 pm

Najnowsza Kuga to już trzecia generacja tego auta. Trochę trudno w to uwierzyć, ale tak właśnie jest. Auto już od pierwszego spotkania robi więcej niż dobre wrażenie. Chętnie skorzystałem z możliwości spędzenia czasu z nową Kugą w bogatej wersji ST Line z 2,5 litrowym silnikiem pod maską od Ford Big Autohandel.

Auto jak zauważyłem już podczas pierwszego spotkania kusi dynamiczną linią. Zarówno z przodu, jak i chyba najbardziej z boku – widać dynamicznie narysowane auto, które obiecuje frajdę z jazdy. Uroku dodaje grill oraz reflektory w technologii LED. Z tyłu też nowej Kudze dynamiki nie brakuje. Owszem, widać lekkie nawiązania do Focusa. To rodzinne podobieństwo najbardziej z zewnątrz widać w kształcie grilla oraz właśnie w tylnej części nadwozia.

Dynamiczne opakowanie skrywa pojemne wnętrze. To w dużej mierze zasługa większych w stosunku do poprzednika rozmiarów. Centymetrów przybyło nie tylko na długości całkowitej auta (10 cm) ale także między osiami (2 cm). Na szerokość mamy aż o 5 cm więcej niż w poprzedniku. To musiało przełożyć się na przestronność wnętrza. I tak jest w istocie: pierwszy rząd rozpieszcza przestrzenią, a mimo to na tylnej kanapie długonoga modelka spokojnie może wyprostować nogi. Do tego cieszy regulowany kąt oparcia kanapy oraz możliwość jej przesuwania w przód i tył decydując o tym, czy chce się mieć więcej miejsca na bagaż, czy na nogi. Sama kanapa może być też podgrzewana i ma osobne nawiewy na tunelu środkowym. Bagażnik połyka od 475 do 645 litrów. Punktuje także równa podłoga po złożeniu oparcia za pomocą dźwigienek od strony kufra oraz możliwość zdalnego otwarcia klapy. Bardzo praktycznie. Przydatne jest także to, że przy otwieraniu kufra roleta unosi się do góry. Jedyne, czego może brakować to znany z Pumy wodoszczelny schowek w podłodze – niestety, ponieważ mamy tutaj do czynienia z hybrydą, akumulatory musiały się gdzieś zmieścić. Wróćmy jednak za kierownicę testowej Kugi. Tutaj widać sporo nawiązań do Focusa – choćby w zegarach, ekranach i panelu centralnym. Cieszą pokrętła do sterowania klimatyzacją – jest prosto i logicznie. Ogólnie o kokpicie można mówić tylko w dobrych słowach. Na upartego można mieć zastrzeżenia tylko do wielkości wyświetlacza centralnego – mógłby być nieco większy i nieco wyżej. Pozostałe rzeczy są jednak jak najbardziej na plus – łatwość obsługi oraz intuicyjność. I to mimo zupełnie nowego systemu SYNC3. Działa szybko, płynnie i nie wymaga wertowania instrukcji obsługi. Plus też za wyświetlacz HUD – im częściej mam kontakt z tym udogodnieniem, tym coraz bardziej je doceniam. Dobre wrażenie robią także znane choćby z Pumy cyfrowe zegary.

Testowa wersja Kugi napędzana była dwuipółlitrową jednostką benzynową wspomaganą silnikiem elektrycznym. Razem daje to 225 koni mechanicznych mocy i pozwala przejechać w trybie wyłącznie elektrycznym do 56 kilometrów. Napęd elektryczny pozwala na osiągnięcie 130 km/h – nieźle. Tyle dane fabryczne. Jeszcze lepsze jest to, że tak jest również w praktyce. Auto dynamicznie rozpędza się, pozostając przy tym zaskakująco ciche. Za przekazywanie napędu na przednią oś odpowiedzialna jest skrzynia eCVT. Generalnie, nie przepadam za bezstopniowymi skrzyniami. Ta w Fordzie potrafi jednak zaskoczyć i …zmylić. Można momentami mieć wrażenie że to klasyczny hydrokinetyk. Malkontentom może przeszkadzać też brak wyboru trybów jazdy, możliwości ingerencji poprzez manualną zmianę przełożeń czy też wyłącznie napęd na przód. OK, tego wszystkiego nie ma tylko…. po co to komu? Układ działa do tego stopnia fenomenalnie, że nawet tych braków podczas jazdy nie zauważymy. Oddawanie mocy jest tak płynne, jak to tylko w elektrycznych autach możliwe. Do tego duża pojemność i brak turbosprężarki sprawiają, że przy mocniejszym wciśnięciu pedału gazu mocy jest pod dostatkiem. Na okrasę mamy jeszcze ciekawy dźwięk wydechu. A brak napędu drugiej osi? Myślę, że o offroadzie nikt Kugą na poważnie nie myśli, a z większością przeszkód jakie może na swojej drodze spotkać SUV, przednionapędowa Kuga też da radę.

Na uznanie zasługuje prowadzenie. Już poprzednia generacja jeździła dobrze, nowa dzięki mniejszej masie i większej szerokości oraz rozstawowi osi także daje frajdę z jazdy. Przy tym nie jest twardym autem. Nawet spore nierówności połyka w zaskakująco komfortowy sposób. Kręta droga? Czemu nie. Autostrada – jak najbardziej. Może i nie jest najzwinniejszym SUVem, ale z pewnością jest jednym z tych, które dają frajdę z jazdy tym kierowcom ze sportową żyłką. A i w miejskiej dżungli da sobie świetnie radę. Tutaj docenimy zwłaszcza licznych asystentów jazdy, dobrą, bardzo wygodną pozycję za kierownicą oraz bardzo wygodne zajmowanie miejsca.

Konkurencja ma teraz bardzo mocnego rywala. W zasadzie ciężko znaleźć słabe punkty tego auta. Całościowo auto jest bardzo spójną, przemyślaną konstrukcją. Bardzo dobrze sprawdzi się zarówno wożąc dzieci do szkoły, na zakupach w supermarkecie, czy podczas wakacyjnej wyprawy. I zapunktuje jeszcze przyzwoitym zasięgiem na prądzie.

Artykuł przygotowany przy współpracy z 4kolkaszczescia.pl




Tagi: , , , ,

Kategorie:

Sprawdź również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *