Hyundai i30N Performance: koreański ninja

11 listopada, 2020 2:04 pm

To musiało w końcu nastąpić. Hyundai, coraz mocniejszy gracz na rynku, zapełnił kolejną lukę w swojej ofercie modelowej wypuszczając najmocniejszą wersję swojego kompaktu. Czy koreański producent jest w stanie za sprawą i30N Performance konkurować z Fordem Focusem ST czy może bliżej mu do Golfa GTI, Cupry Leona, Renault Megane R.S czy Hondy Civic?

Ten samochód nie jest dla każdego.

Hyundai i30N Performance to auto dla bardzo skonkretyzowanego klienta. Dla klienta, który oczekuje frajdy z jazdy za sprawą własnych umiejętności, a nie elektronicznych systemów. Dla osoby, która celowo wybierze szperę zamiast wyższej mocy oraz celowo wybierze manualną skrzynię zamiast szybszych skrzyń automatycznych. To nie jest auto dla mistrzów prostej, a dla mistrzów zakrętów.

Nie tylko kolor zdradza moc

Z zewnątrz najłatwiej poznać wzmocnioną wersję i30 po kolorze Performance Blue, dostępnym tylko dla wersji N. Natomiast jeżeli wybierzemy inny kolor nadwozia to wyróżników koreańskiego hot-hatcha trzeba się naszukać. Sportowe predyspozycje zdradzają duże felgi (19 cali dla wersji Performance) wraz z czerwonymi zaciskami i tylny spojler ale całość prezentuje się subtelnie. Nie znajdziemy tu olbrzymich wlotów na masce jak w Hondzie czy poszerzonych nadkoli jak w Renault, a jedynie małe znaczki z literką „N” na grillu, progach i tylnej klapie i czerwone wstawki na zderzakach co przybliża Hyundaia do Golfa. Tak, zewnętrznie auto to taki sleeper – tylko wprawne oko i znawcy są w stanie stwierdzić z czym mają do czynienia. To auto nie narzuca na kierowcę konieczności wyścigów spod świateł z każdym innym pojazdem.

Wnętrze jest trochę za spokojne

We wnętrzu natomiast tych subtelnych smaczków brakuje. Logo „N” możemy znaleźć na kierownicy, fotelach, lewarku zmiany biegów i zegarach, ale całość nie wyróżnia się od zwykłego i30. Brakuje chociażby przeszyć czerwoną nicią kierownicy i foteli czy innych, dedykowanych dla tej wersji wstawek. Idealnie w tym aspekcie prezentuje się Golf GTI, w którym już od lat spotkać można kraciastą tapicerkę. Jak już jesteśmy przy fotelach to zapewniają bardzo dobre trzymanie boczne. Niewątpliwym plusem jest też fakt, że mimo sportowego charakteru, auto zachowało użyteczność znaną ze słabszych odmian.

Do biegu, gotowi, START!

Całe to jednak złudzenie obcowania ze zwykłym i30 pryska w momencie startu silnika. Dźwięk dobiegający spod maski w połączeniu ze sportowym układem wydechowym od razu informuje że jest to i30N Performance. Pod maską znajdziemy 275 koni mechanicznych generowanych przez czterocylindrowy dwulitrową silnik z turbosprężarką. Napęd jest przenoszony tylko na przednią oś, ale trakcję wspomaga elektronicznie sterowany mechanizm różnicowy. i30N Performance na osiągnięcie 100 km/h potrzebuje 6,1 sekundy ze startu zatrzymanego. Taki wynik stawia Hyundaia na równi z pozostałymi graczami z kategorii hot-hatch. Warto w tym miejscu wspomnieć jak różne układy napędowe stosują pozostali producenci. Cupra Leon najnowszej generacji ma silnik o pojemności tylko 1,4 l wspomagany układem hybrydowym. Z kolei Focus ST dysponuje silnikiem z Mustanga o pojemności wynoszącej aż 2,3 l.

Hyundai: radość z jazdy?

Skupmy się na najważniejszym czyli wrażeniach z jazdy. Kierownica dobrze leży w dłoniach, choć mogłaby ona być ciut mniejsza. Złego słowa nie można powiedzieć o precyzji prowadzenia oraz informacji zwrotnej z kół. To wszystko jest takie, jak powinno być. Zawieszenie, niezależnie od wybranego trybu jazdy jest twarde i nawet najmniejsza nierówność nie zostaje bez informacji. Trybów jazdy mamy do wyboru aż 5: Eco, Normal, Sport, N, N Custom. W tym ostatnim mamy możliwość manualnego wyboru ustawień silnika i zawieszenia oraz mechanizmu różnicowego czy redukcji z międzygazem, która uniemożliwia blokowanie kół. Wielość trybów jazdy pozwala kierowcy dostosować pojazd do aktualnych potrzeb.

Na zakupy i na tor

Auto jest dynamiczne w każdym z trybów. Jednak o ile wszystkie poza N są względnie ciche to właśnie jeżdżąc w tym trybie odczujemy frajdę jakiej oczekiwaliśmy. Kawał dobrej roboty wykonuje układ e-LSD na szybkich wyjściach z zakrętu. Bo właśnie kręte drogi, nagłe zmiany obciążenia to jest to co te auto lubi najbardziej. Nic w tym dziwnego – Hyundai wszak chwalił się dopracowywaniem układu jezdnego swojego hot-hatcha choćby właśnie na Nurburgringu. Na krętych, kaszubskich drogach i30N Performance, ustawiony w trybie N chętnie pokazywał co potrafi. Pewnie, stabilnie, szybko. 19 calowe obręcze z oponami o szerokości 235 milimetrów wręcz kleją się do asfaltu i zapewniają wyśmienitą trakcję. Do tego na centralnym wyświetlaczu mamy na bieżąco podgląd na takie parametry jak ciśnienie doładowania, wartość mocy czy momentu obrotowego dostarczanego na koła oraz wartości bieżących przeciążeń. Możemy też samemu zmierzyć osiągi, oraz jeżdżąc na torze – czas okrążenia. Fanów naprawdę ostrej jazdy ucieszy z pewnością fakt, że Hyundai pozostawił w tym modelu klasyczny hamulec ręczny. Tak, tu nie ma przycisku, tylko jest klasyczny układ mechaniczny. Dla sporej grupy ten fakt może być znaczący. Skrzynia biegów chodzi w sposób jakiego oczekiwalibyśmy właśnie od sportowego auta – z pewnym oporem, za to bardzo dokładnie informując o wbitym biegu. Silnik jest niesłychanie mocny, chętnie wkręca się na obroty i ciągnie do samego końca obrotomierza. Sportowe fotele dają plecom dobre podparcie i bardzo pewnie trzymają nawet na szybkich łukach. Przy tym są dość komfortowe i nawet przy dłuższej podróży nie powinny być męczące.

Hyundai nie odstaje od reszty

Hyundai pokazał już wcześniej, że potrafi budować dobre auta. Modelem i30N udowadnia, że sportowe również. Tak, i30N Performance to godny rywal innych mocnych kompaktowych hot-hatchy. Niczego mu nie brakuje, by stanąć jak równy z konkurentami, a dla niektórych jest nawet lepszym wyborem od innych modeli w klasie za sprawą swojego „mechanicznego” charakteru. Praktyczny na co dzień, szybki i ostry kiedy tylko zapragniesz.

Artykuł powstał przy współpracy z 4kółkaszczęścia.pl




Tagi: , , , , , ,

Kategorie:

Sprawdź również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *